Oto ciąg dalszy tematu, o którym pisałem niedawno. Czy zawsze i wszędzie można nosić brodę?

Co kilka lat wraca do nas moda na męski zarost. Czasem w formie długiej, stylizowanej na norweskiego drwala szczeciny, czasem jako przystrzyżony jak u włoskiego amanta ledwie widoczny trzydniowy zarost. Ja kocham wszystkie rodzaje bród, ale najbardziej te bujne. Są jednak miejsca i okoliczności, które są brodaczom nieprzyjazne…

Czasem wykonywany przez mężczyzn zawód lub miejsce pobytu mogą uniemożliwić noszenie brody – o czym była już mowa w poprzednim poście – a jej właścicielowi pozostaje zaprzyjaźnić się z maszynką do golenia lub brzytwą. Na szczęście takich miejsc i okoliczności jest coraz mniej, a w temacie posiadania bądź nieposiadania zarostu panowie już prawie wszędzie mają pełną dowolność.

Co uniemożliwia noszenie brody?

Po pierwsze, zarost może być problematyczny w świecie biznesu i wielkich korporacji. Specjaliści od savoir-vivre mają podzielone zdanie. Niektórzy uważają, że w sytuacjach oficjalnych mężczyzna najlepiej i najbardziej elegancko wygląda z gładko ogoloną twarzą. Zdecydowanie więcej osób uważa, że mężczyzna pracujący na oficjalnym stanowisku brodę mieć może, o ile oczywiście jest ona odpowiednio przystrzyżona i wypielęgnowana. Co do jednego znawcy klasycznego savoir-vivre są zgodni: nie wypada w sytuacjach oficjalnych pojawiać się z tzw. trzydniowym zarostem. Choćby nie wiem, jak bardzo seksownie wyglądał, przed oficjalnym spotkaniem powinien go zgolić.

W niektórych korporacjach stawiających na bardziej luźną atmosferą (która, jak dowiedziono, zwiększa wydajność pracowników) zarost jest dozwolony. A gdy przyjrzymy się pracownikom warszawskiego Mordoru, zobaczymy, że jest nie tylko dopuszczona możliwość noszenia brody, lecz także stało się to modnym trendem. Zwłaszcza w połączeniu z kraciastą koszulą i modnymi dodatkami – widząc kilku takich osobników, możemy być pewni, że dział kreatywny właśnie skoczył na lunch.

Panom z zarostem może być trudniej osiągnąć sukces w polityce i dyplomacji. Chociaż broda może dodawać powagi i podkreślać nasz status eksperta, często kojarzona jest raczej z człowiekiem mniej poukładanym i gorzej zorganizowanym.

Sprawa zarostu może być istotna dla osób rozważających karierę żołnierza. Zgodnie z pkt 100 Regulaminu Ogólnego Sił Zbrojnych RP: „Żołnierz – mężczyzna, ma mieć włosy (wąsy, brodę) schludnie i krótko ostrzyżone. Brodę żołnierz może nosić ze względu na wskazania lekarza odnotowane pisemnie lub za zgodą przełożonego od dowódcy kompanii (równorzędnego) wzwyż”. Co to oznacza w praktyce? To dość proste. Broda może być, ale przystrzyżona krótko, a o tym, jaka jej długość jest odpowiednia, decyduje przełożony.

Jak widać, sytuacji, w których całkowicie nie można nosić bród, jest naprawdę niemało.

Ja osobiście polecam wszystkim panom: zapuśćcie brody i paradujcie z nimi dumnie przez miasta oraz wsie i zmieniajcie stereotypy narosłe wokół nas, brodaczy.

Do następnego!