Uważa się, że niektóre zapachy pasują bardziej Paniom a inne przeznaczone są dla nas, mężczyzn. Prezentuję Wam subiektywny przegląd męskich zapachów. Mam nadzieję, że się zainspirujecie.

Lawendowy – klasyka klasyki. Mój ulubiony. Powstaje z… lawendy czyli uprawnej rośliny znanej ludziom od starożytności. Rzymianie cenili zarówno jej walory zapachowe jak i lecznicze. Lawenda bowiem doskonale odkażające. No i łagodzi napięcie, uspokaja, odpręża. Zapach lawendy jest surowy, prosty i elegancki. Nie jest przesadnie słodki. Zapach lawendowy można stosować sam albo jako bazę do innych kompozycji.

Cytrusowy – zapach kojarzący się z Bożym Narodzeniem. Jednocześnie cenie go za orzeźwienia w letnie dni. Używam zapachów cytrusowych podczas wakacyjnych wypadów. Ważne by korzystać z naturalnych olejków eterycznych zawartych w owocach. Jeśli zdecydujesz się na ich syntetyczne odpowiedniki, zapach będzie zbyt słodki.

Korzenne – zdecydowanie fajna opcja na jesień. Lubię kompozycje składające się z goździków, cynamonu i anyżu. Mają w sobie odpowiednią dla męskich nozdrzy cierpkość. Jednocześnie kojarzą się ciepło i przyjemnie. No i pachną jak najlepsze na świecie ciastka Pani Żonki.

Drzewne – zapach żywicy (tutaj powinna się pojawić etykietka tylko dla prawdziwego drwala) przekona każdego fana zadbanego zarostu. Nie mój ulubiony, ale jednak mocno doceniony. Zdecydowanym faworytem jest sosna. Ma właściwości rozgrzewające i kojące myśli. Kojarzy się ze starą apteką, ale i żeglowaniem po Mazurach.